Kim byś był?

Żałuję, że nie znałam Cię Tato kiedy byłeś młody. Ciekawe jakie były Twoje plany, marzenia i co z nich udało Ci się zrealizować. Kim był ten przystojny mężczyzna, który wiele lat spędził u boku mojej Mamy zanim jeszcze został moim Tatą?

KIM BYŚ BYŁ?

Moje najwcześniejsze wspomnienia? To chyba próby opanowania jazdy na rowerze. Typowo dziecinny rowerek z doczepionym kijem i Ojciec przy tym kiju, biegnący za mną, bym się nie przewróciła. Dzięki jego cierpliwości w końcu tę sztukę opanowałam i parę lat później próbowałam zaimponować mojemu starszemu bratu, robiąc "wiraże" na moim dwukołowym pojeździe. Niestety moje kaskaderskie umiejętności nie zrobiły na bracie większego wrażenia, a wspomnienie tamtego czasu pieczętują blizny na kolanach, które mam do dziś.



Ciało w ogóle jest niezłą kroniką różnych historii z naszego życia. Na przykład smaki. Jedliście kiedyś Państwo kwiaty akcji? Jeśli nie, to proponuję spróbować. Dla mnie ich smak i aromat nieodłącznie kojarzy się ze wspomnieniem pewnego sobotniego popołudnia, kiedy Tato zabrał mnie na mecz piłki nożnej. W drodze powrotnej złapała nas ulewa, oberwanie chmury po prostu. I Ojciec nie wiedząc, co ze mną począć, postanowił, że schronimy się w naszej altance przy ogródkach działkowych nieopodal stadionu. Podczas tej, jakże ekscytującej dla sześciolatki, wyprawy poczułam się głodna i dostałam do "obgryzienia z kwiatów" gałązkę akacji. A w ramach zaostrzenia kulinarnego gustu Tato wyrywał rzodkiewki z grządek, opłukiwał w wodzie cieknącej z rynny i wręczał mi tę zdobycz. Pamiętam, że potwornie te rzodkiewki były ostre i paliły mnie w język ale nie śmiałam pisnąć ani słówka, widząc dumę mojego Taty, że zdołał zaradzić tej kryzysowej sytuacji głodu własnej córeczki.

Nie protestowałam również, gdy kilka lat późnej przybiegł do mnie z prośbą o szybką interwencję, bo przypadkowo spłoszył dziką kotkę, która dopiero co urodziła małe. Próbowaliśmy te kocięta ratować. To nie były czasy ekostraży, a sklepy w niedzielę były pozamykane. Pamiętam, że to była niedziela właśnie, bo okazało się, że nie mamy jak zdobyć dla nich mleka. Karmiłam więc te kocięta pipetką rozcieńczając ciepłą wodą skondensowane mleko do kawy. Niestety nie udało się ich uratować.

Mam jeszcze kilka późniejszych wspomnień: wspólne Wigilie, jakieś wyjazdy wakacyjne, momenty, gdy obserwowałam go jak nieobecnym spojrzeniem przeżywa ponownie jakieś zdarzenia ze swojej pracy lub przygotowuje się na czekające go spotkania...

I ten jeden dzień, kiedy bezskutecznie próbowałam dodzwonić się do jego pracy i wciąż słyszałam odpowiedź sekretarki: "Taty nie ma..."

Dopiero później zrozumiałam właściwy sens tych słów. Taty nie ma... i już nie będzie. W tym roku miną 24 lata.

Zbliża się Dzień Ojca, a ja zastanawiam się jakby to było, gdybyś jednak był. Kim byś był? I kim byłabym dzisiaj ja z Tobą za plecami?

Zastanawiam się na ile to, jak długo są przy nas rodzice wpływa na naszą psychiczną konstrukcję, światopogląd, późniejsze relacje damsko- męskie...

Ponoć podświadomie szukamy partnerów na podobieństwo swoich rodziców. Przyglądam się mojemu mężowi i raczej podobieństwa do mojego Ojca nie zauważam. No może to, że obaj są/byli mocno utalentowani w swoim fachu i cechuje/cechowała ich ambicja. Ale to domena szerszej grupy mężczyzn.

Żałuję, że nie znałam Cię Tato jak byłeś młody. Ciekawe jakie były Twoje plany, marzenia i co z nich udało Ci się zrealizować. Kim był ten przystojny mężczyzna, który wiele lat spędził u boku mojej Mamy zanim jeszcze został moim Tatą?

Część z nas spotyka szczęście bycia rodzicem. Dzieci patrzą w nas jak w obrazek, oczekując, że skoro zaprosiliśmy już je na ten świat, to przynajmniej po części wytłumaczymy im jak on działa. A my? Cóż, mocno się staramy ale... nobody's perfect... A poza tym życie bywa nadspodziewanie krótkie...

Drodzy Ojcowie, w dniu Waszego święta niosę Wam naręcze maciejki z mojego ogrodu- ulubionych kwiatów mojego Ojca. Pachną obłędnie!

Życzę Wam czasu i sposobności, by rozkoszować się obecnością Waszych dzieci. Wielu wspólnych chwil nauki jazdy na dwukołowcach i "obgryzania akacjowych gałązek". To najcenniejsze , co możecie swoim dzieciom dać.
Trwa ładowanie komentarzy...