Wolna, szczęśliwa i spełniona

Sobota. Niby dzień jak co dzień. Ale nie dla mnie. Wyjechałam do Gdyni, gdzie w Teatrze Muzycznym gram w przedstawieniu Agaty Dudy-Gracz "Kumernis, czyli o tym jak świętej panience broda rosła". Nie mam dziś przedpołudniowej próby więc wykorzystuję czas wolny - kupuję Wyborczą, niespiesznie smakuje kawę, idę do kina. Czuje się wolna, szczęśliwa, spełniona.

Otwieram "Wysokie obcasy" i zanurzam się w wywiadzie z autorką książki "Zakazane ciało" - Diane Ducret. Książka, w skrócie, traktuje o tym, jak to, co kobiety mają "tam na dole, między nogami", przez wieki podlegało kontroli społecznej, politycznej i religijnej. Pewne fakty przytaczane z książki mnie śmieszą, inne przerażają. Ale najbardziej dotyka mnie świadomość tego, że ta kontrola nie jest procesem zamkniętym i zakończonym. Kobieca seksualność, jej siła i niemożność okiełznania, nadal jest smokiem, z którym niejeden chce walczyć czy choćby zakuć w kajdany (czy też raczej w pas cnoty rodem z Oświecenia).

Rytualne obrzezanie dziewczynek, masowo dokonywane np. w Północnej Afryce, Europejczykom i nie tylko, przybliżyła Waris Dirie publikując atobiografię, a potem godząc się na ekranizację książki "Kwiat pustyni". O masowych gwałtach na indyjskich kobietach zrobiło się u nas głośniej po emisji dokumentu telewizji TVN "Trzy na godzinę". Nie wspomnę już o wszelkich okrucieństwach wojen, tych dużych między państwami i tych małych, rozgrywających się codziennie w zaciszach domowych pieleszy. Kontrola narodzin poprzez zakazywanie albo wręcz nakazywanie antykoncepcji, dyskusje wokół aborcji i in vitro, w których często dostrzega się fakty a nie widzi się człowieka. Ten temat jest jak rzeka, rozlewająca się w wielu korytach.

I jeszcze historie sprzed trzydziestu lat, które opowiedziała mi moja mama. Wychowywana na wsi, była świadkiem tego, jak kobiety przynoszące swoje dzieci do chrztu, musiały spędzić samotnie dłuższą chwilę przed ołtarzem. Klęcząc czekały aż kapłan odpuści im grzech udziału w akcie seksualnym, którego dowodem i owocem było to oto chrzczone dziecko. Rajskie Ewy, które sięgnęły po zakazany owoc?

Osobiście, nie mieści mi się w głowie, że można prosić o przebaczenie za czyn, który jest przecież częścią naszej natury, biologią, czymś najbliższym człowiekowi, co gwarantuje naszemu gatunkowi przetrwanie. No tak, ale ja wychowałam się w domu, w którym choć nie rozmawiało się o "tych sprawach", panował szacunek dla naszej seksualności i prawo do intymności.

Patrzę dziś na moją pięcioletnią córkę zafascynowaną swoim ciałem. Często ogląda "to, co ma tam na dole" i dzieli się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Szanuje to i bardzo się cieszę, że może swobodnie otwierać się na swoją seksualność. Ale jednocześnie budzi się we mnie lęk, że nie wiem w jakich czasach będzie jej dane tej seksualności smakować. Czy tak jak ja będzie się czuć wolna, szczęśliwa i spełniona?

Diane Ducret, śledząc jak przez wieki postrzegana była kobieca seksualność, zauważa, że w czasach pokoju i dobrobytu zarówno przyjemność kobiet jak i macierzyństwo, były kwestiami osobistymi. Ale zmiana w postrzeganiu kobiet była jednym z pierwszych symptomów nadchodzących kryzysów politycznych, ekonomicznych i religijnych.

Dziś wieczorem grając Kumernis też dotykać będę tego tematu. Moja bohaterka w pewnym momencie poddana zostaje "próbie ziemi". Święte dziewice ją przechodziły, pijąc wodę z ziemią zmieszaną, by dowieść swej czystości. Z miłości do mojego scenicznego partnera, zgodzę się na tę próbę. Ale to tylko teatr. Fikcja. A jak wiele kobiet codziennie poddawanych jest takim i innym próbom? I jak wiele z nich ma szansę samodzielnie podjąć decyzję czy się na nie godzą, czy też nie?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...